„Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas (…) wydać na śmierć z pragnienia?”
Mimo tak jaskrawej niewdzięczności, Bóg okazał miłosierdzie; przebaczył bunt i dał wodę ze skały. Tak słaby, przewrotny lud Bóg uczynił swoim wybranym. Jeszcze wiele razy przebaczy, aż niekiedy będą lekceważyć Jego przykazania, pewni, że On musi darować. Wtedy ich ukarze, ale nie odrzuci.
Najdoskonalej objawił Ojca, także Jego miłosierdzie, Jezus Chrystus. Dzisiejsza Ewangelia jest tego przykładem. Najpierw sam zaczyna rozmowę z kobietą (niezgodne ze zwyczajem),i to Samarytanką, a więc przedstawicielką wrogiego narodu, a na dodatek z kobietą, która ma już szóstego męża… Nie jest to zwykła rozmowa przy studni; gdy kobieta powiedziała: „przyjdzie Mesjasz…”, Pan Jezus jej się „przedstawił”: „Jestem Nim Ja, który z tobą mówię”. Dotknął też tajemnicy: „Nadchodzi godzina (…), kiedy prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie”. Dziwna jest także reakcja kobiety, która zachęciła rodaków: „Pójdźcie, zobaczcie (…) czy On nie jest Mesjaszem?”. Poszli i „O wiele więcej ich uwierzyło”. Nawet „Prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam dwa dni”. Pan pokazał, że żaden człowiek nie jest Mu obojętny, każdego chce zbawić, także tego, który się mocno zaplątał w sieci grzechu. I ludzie ci pokazali, że każdy człowiek może rozpoznać Boga i wejść w Jego dzieło zbawienia. Jak wiele nadziei jest w Ewangelii!
Św. Paweł pisze do nowo nawróconych Rzymian: „Dostąpiwszy usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem”. Mówi o nich, jako o braciach w wierze: „Chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego”. Braterstwo z poganami ustanowił Chrystus, który „Umarł za nas jako za grzeszników”. Wniosek jest oczywisty: wszyscy jesteśmy braćmi, wszyscy jesteśmy powołani do „nadziei chwały Bożej” i mamy „miłość Bożą” w sercach od Ducha Świętego.
ks. M.R. – 24.02.2008
Wj 17, 3-7
Rz 5, 1-2, 5-8
J 4, 5-42