O czym Kościół mówi nam dziś, w największe święto? – o świadectwie Uczniów; „znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą…”, i który „przeszedł dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła”. Nie ma większej radości nad tę, że Bóg przyszedł do nas w ludzkiej postaci i choć Go „zabili powiesiwszy na drzewie”, On żyje, „Bóg wskrzesił Go”, a oni są wybranymi „uprzednio przez Boga na świadków”. Są świadkami, bo „z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu”. Nie ma większej radości nad tę, że Bóg dla mnie zwyciężył diabła i śmierć! Radujmy się, alleluja!
Ta radość narodziła się z największego bólu – świadectwa Jego męki i śmierci. Oto jedna z tych, którzy wytrwali do końca, Maria Magdalena; „wczesnym rankiem… udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty…”. Potem przybiegli dwaj uczniowie i zobaczyli „leżące płótna oraz chustę… oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu…”. Płótna leżały, Ciała nie było, jakby „wyszło”, tylko chustę „ktoś” zwinął… „Na Całunie nie widać żadnego śladu wyrwania ani włókników krwi, ani włókien lnu… próby zdjęcia podobnej tkaniny z zakrwawionych zwłok pokazały, że niemożliwością jest otrzymanie tak nienaruszonego i wyrazistego odbicia” („Jezus żyje” 9/99)… Jan „ujrzał i uwierzył” – a my?
To wzruszające, jak Bóg objawia się człowiekowi; wyraźnie, ale zawsze w tajemnicy – zostawia miejsce na wiarę. Kto uwierzy, jakby na wysoką górę wyszedł, widzi dalej… Tego widoku nie wolno zapomnieć.
„Bracia, jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus…”. Kierunek wytyczony, żyjemy, by Tam dojść. „Umarliście bowiem i wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu”. Jak ziarno; umrzeć, by zmartwychwstać…
ks. M.R.
Gazetka „Ave Maria” 14/1999
Dz 10, 34a.37-43
Kol 3,1-4
J 20,1-9