„Bo myśli moje nie są myślami waszymi… jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje nad waszymi drogami…”.
Z jednej strony Bóg nas zachęca do poznawania prawdy o Nim i naszej do Niego drogi – z drugiej podkreśla przepaść między nami…
Zanim się zgorszymy tą „sprzecznością”, posłuchajmy przypowieści z dzisiejszej Ewangelii i odpowiedzmy szczerze; czy racje pana winnicy są dla nas oczywiste? czy nie stajemy po stronie pracujących od pierwszej godziny, i czy sami nie mamy nieraz pretensji, że nas pominął, „zlekceważył”, że innym dał za dużo? Usłyszmy: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się…? czy mi nie wolno czynić ze swoim, co chcę?”. I pomyślmy; …może ci ostatni, bezrobotni bez swej winy, mają rodziny na utrzymaniu i są w potrzebie… warto stawiać sobie takie pytania, by odejść od postawy; „nie chodzi o to, że ja nie mam, tylko dlaczego on ma?!” i dochodzić do chrześcijańskiej solidarności z każdym człowiekiem; bo jest dzieckiem tego samego Ojca Niebieskiego, a dla mnie bratem; ma więcej? – i tak „w rodzinie zostanie”! Bądźmy przedstawicielami Bożej ekonomii wśród wyznawców „dzikiego kapitalizmu”.
Przypowieść mówi o Królestwie Bożym, o zbawieniu, które nie jest zapłatą, ale darem, na który nikt nie zasłuży; wszystkie „zasługi” na ziemi to zaledwie pretekst do nagrody, a nie zarobek.
Warto pracować „od pierwszej godziny”, wykorzystać wszystkie łaski, by współpraca z nimi stała się nam „drugą naturą”. Także po to, wprowadzić następnych do winnicy Pana, by „łowić ludzi”. Być bratem marnotrawnego, który cały czas jest z Ojcem, ale nie zamyka się w egoizmie i czeka na powrót brata – do Ojca się upodabnia. Jak to pięknie określił Paweł, apostoł też nie „od pierwszej godziny”; „Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć to Chrystus…”. I my możemy osiągnąć takie zjednoczenie; „wystarczy” miłować brata, jak On nas umiłował… ks. M.R.
Gazetka „Ave Maria” 38/1999
Iz 55, 6-9
Flp 1,20c-24.27a
Mt 20,1-16a