„Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa”.
Wiedzieć, kto wyrządził szkodę, mieć sługi do jej zlikwidowania i czekać „aż do żniwa”, by „zbierając chwast nie wyrwali razem z nim pszenicy” – może tylko ten, kto jest pewny swojej mocy i swojej racji.
Bóg zawsze kochał człowieka i gotów był mu przebaczać, jeśli tylko do Niego się zwrócił z ufnością. O tej „słabości” Boga wiedział już Stary Testament: „Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie… i wlałeś swoim synom wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie”.
Bóg po naszej stronie! „Przychodzi z pomocą naszej słabości… sam Duch przyczynia się za nami…”. A wszystko po to, by nauczyć „lud swój, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi”. Bądźmy pilnymi uczniami!
Wiedząc tak wiele o Bożej „strategii”, patrzmy z ufnością, mimo tysięcy „nieprzyjaznych ludzi” i olbrzymiej ich pracy w rozsiewaniu chwastów, w przyszłość, w której dostrzeżmy „czas żniwa” i usłyszmy głos Pana: „zbierzcie najpierw chwast na spalenie, pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”. Uwierzmy w cudowną moc wzrostu Królestwa Bożego, które jest tak „podobne do ziarnka gorczycy” i „do zaczynu, który pewna kobieta włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”.
Przyjdzie czas, w którym aniołowie „zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości i wrzucą ich w piec rozpalony… Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą w królestwie Ojca swego”.
Przyjdzie. Teraz zaś jest czas próby. „Kto ma uszy, niechaj słucha”.
ks. MR
Gazetka „Ave Maria” 29/1996
Mdr 12,13.16-19
Rz 8,26-27
Mt 13,24-43