„…jestem przekonana, że świętym mężem Bożym jest ten, który do nas przychodzi” – mówi jedna z tych niewiast, których mądrość sławi Pismo św. Mądrość to nie tylko prawidłowa ocena, ale i moc dostosowania życia do rozpoznanej prawdy – jak u tej kobiety, która postanowiła: „przygotujmy mały pokój…”. Wtedy Bóg nagradza, jak ją: „o tej porze za rok będziesz pieściła syna” – a nagroda, jak zwykle u Boga, przewyższa nieskończenie zasługę.
To były „okazyjne” spotkania człowieka z Bogiem – to był Stary Testament. W Nowym Testamencie „my wszyscy, którzy otrzymaliśmy chrzest… zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie”. Bóg w Chrystusie wszedł w człowiecze życie i śmierć; my w Jego, Boże życie przez chrzest; ono jest dla nas naprawdę „nowe”, dlatego „cena” wysoka; „kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie…” oraz „kto nie bierze swego krzyża… nie jest Mnie godzien”. Jeśli Bóg uniżył się aż do śmierci na krzyżu, nasza odpowiedź powinna być też radykalna, całkowita, by spełniło się na nas słowo: „kto straci swe życie z Mego powodu, ten je znajdzie”. A Bóg, którego człowiek postawi na pierwszym miejscu, dostrzeże i nagrodzi najdrobniejszy uczynek spełniony w Jego imię; „kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych… nie utraci swojej nagrody”. Inaczej mówiąc; w każdym, nawet najdrobniejszym uczynku ma się przejawiać Miłość, która jednoczy, przemienia, uświęca, zbawia – Miłość Boża. „Rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie” – już nie od okazji do okazji, ale nieustannie w całkowitym oddaniu, zjednoczeniu.
Przyznajmy; to największe ułatwienie – móc ustawiać każdy dzień i każdy problem według jedynej Miłości, bez „rozszczepiania jaźni” na drobne i często sprzeczne tęsknoty. Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, a Bóg uzupełni, czego nam nie dostaje, aby być „godnym” Jezusa, aby posiąść Go na wieki.
„Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”. To Jezusowa droga do domu Ojca.
ks. M.R.
Gazetka „Ave Maria” 26/2002
2 Krl 4, 8-11. 14-16a
Rz 6, 3-4. 8-11
Mt 10, 37-42